W środku dnia, w centrum Warszawy zgwałcił i zamordował 25-letnią Lizę. Dorian S. usłyszał wyrok
Sąd Okręgowy w Warszawie skazał na dożywocie w systemie terapeutycznym Doriana S. To wyrok za gwałt i morderstwo Lizy, 25-letniej obywatelki Białorusi. Do zbrodni doszło pod koniec lutego ubiegłego roku. Wyrok został ogłoszony w piątek, 17 stycznia.
Po ogłoszeniu wyroku sędzia Paweł Dobosz podkreślił, że część ustnego uzasadnienia będzie jawna, a część nie. W jawnej części sędzia podkreślił, że oskarżony zgwałcił Lizę, dopuścił się rozboju na jej szkodę oraz przy użyciu przemocy, polegającej na duszeniu pokrzywdzonej, doprowadził do jej śmierci.
„Jak najszybciej zapomnieć o sprawcy"
Sędzia wskazał, że oskarżony dopuścił się tego czynu jako osoba poczytalna. - Sąd nie stwierdził, by wystąpiły jakiekolwiek okoliczności wyłączające winę oskarżonego. Zdaniem sądu kara dożywotniego pozbawienia wolności, jaka wymierzona została oskarżonemu, odpowiada społecznej szkodliwości czynu, jakiego się dopuścił oraz stanowi wyraz potępienia dla osoby, która poprzez swoje zachowanie, swój czyn naruszyła najcenniejsze dla człowieka dobra w postaci wolności i życia - powiedział sędzia.
Zaznaczył, że mają rację pełnomocnicy organizacji społecznych, które występowały w tej sprawie, by sąd i uczestnicy postępowania, media przede wszystkim, koncentrowały się na pokrzywdzonej. - O oskarżonym, zdaniem sądu, należy jak najszybciej zapomnieć, wymazać go z pamięci, by zło, jakie uczynił nie stało się atrakcją, jak mówiły pełnomocniczki jakiś filmów, czy seriali (...) To bowiem Liza doświadczyła bólu, przerażenia. Doświadczyła w końcu śmierci - zaznaczył w ustnym uzasadnieniu sędzia. Podkreślił, że żadna kara, nawet sprawiedliwa, nie ukoi straty partnera Lizy.
„Kobieta traktowana jest jak rzecz"
Sędzia Dobosz wskazał, że choć policja działała sprawnie i oskarżonego udało się zatrzymać niemal natychmiast, to do zbrodni w ogóle nie powinno dojść. - Przecież instytucje społeczne, rodzina, szkoła, instytucje wsparcia psychologicznego, instytucje państwowe działają po to, żeby tak ukształtować zasady współżycia społecznego, stosunek do tych najważniejszych dla człowieka wartości, by każdy szanował drugiego człowieka. Dlatego sąd ma poczucie, że ta sprawa wykracza poza jednostkową historię oskarżonego i Lizy i odpowiedzieć, dlaczego oskarżony zabił, nie ogranicza się wyłącznie do motywów jego działania - powiedział sędzia Paweł Dobosz. W uzasadnieniu podziękował też organizacjom społecznym za udział w procesie, które zwracały uwagę na uwarunkowania społeczne, które mogły sprzyjać popełnieniu tej zbrodni.
- W obyczajowości naszego społeczeństwa, w kulturze konsumpcyjnej, która nam towarzyszy, obraz kobiety często sprowadzany jest do pewnych stereotypów. Kobieta traktowana jest jako rzecz, przedmiot, który można wykorzystać. W kulturze konsumpcyjnej pojawia się mnóstwo obrazów, kultura jest nasycana obrazami seksualnego wykorzystania kobiet, które sprzedawane są jako atrakcyjny produkt. Obrazy te odzierają kobietę z uczuć, wolnej woli. Oskarżony nasiąknięty takimi obrazami łatwiej mógł przekroczyć tę granicę wolności, bo mógł potraktować kobietę jak rzecz, przedmiot. Doprowadził do tego, by wykorzystać ją seksualnie; była dla niego tylko rzeczą. Przecież oskarżony zgwałcił nieprzytomną kobietę - wskazywał w uzasadnieniu sędzia Dobosz.
„Przemoc wobec kobiet wpisana w świadomość społeczną"
Odniósł się też do zachowania świadków, którzy całą sytuację mieli postrzegać jako „dziwaczną", uznając, że w bramie przy Żurawiej są świadkami stosunku seksualnego narkomanów. - Ta sytuacja wiele o tym mówi, jak postrzegana jest w naszej obyczajowości relacja między mężczyzną a kobietą. (...) Sytuacja, która polega na tym, że kobieta leży naga na ziemi w środku zimy, a mężczyzna odbywa z nią stosunek seksualny jest w jakimś stopniu dopuszczalna - mówił sędzia Dobosz. Dodał, że przemoc wobec kobiet jest wpisana w świadomość społeczną.
Do zbrodni doszło 25 lutego ub.r. Tego dnia rano nagą i nieprzytomną Elizawietę znalazł dozorca w bramie posesji przy ul. Żurawiej w Warszawie. Wezwał pogotowie i policję. Kobieta została przewieziona do szpitala. Była w stanie krytycznym. Zmarła 1 marca, nie odzyskawszy przytomności.
Sprawcą, którego policja zatrzymała jeszcze w dniu napaści, okazał się 23-latek. Podczas przeszukania jego mieszkania policjanci znaleźli m.in. użyty do przestępstwa duży nóż kuchenny i kominiarkę. Mężczyzna nie tylko zgwałcił kobietę, ale też zrabował jej dwa telefony komórkowe, kilka kart płatniczych i portfel. Usłyszał wtedy zarzuty rozboju, przestępstwa na tle seksualnym i usiłowania zabójstwa z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Decyzją sądu trafił do aresztu. Po śmierci kobiety prokurator zmienił zarzut Dorianowi S. na zabójstwo na tle seksualnym i rabunkowym.