Jest szansa, że szkoła w Kiełpinie nie zniknie. Wiceminister: Szkoda tej placówki
Ciągle nie wiadomo, co się stanie z małą szkołą podstawową w Kiełpinie koło Tucholi. Radni chcą ją zlikwidować, rodzice i dzieci są przeciw. W poniedziałek szkołę odwiedził wiceminister edukacji narodowej.
- Podoba mi się ta szkoła, mam do niej blisko. Lepiej, że możemy chodzić tutaj, a nie na przykład jeździć do Tucholi – mówią uczniowie.
- Nasza szkoła jest szyta na miarę naszych potrzeb, jest skrojona na miarę potrzeb mieszkańców Kiełpina – mówi Judyta Katka, przewodnicząca Rady Rodziców. - Uważamy, że w małe szkoły należy inwestować, a nie je zamykać. Apelujemy o pomoc i prosimy o wsparcie.
W poniedziałek szkołę odwiedził Henryk Kiepura, sekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej. - Na pewno ta szkoła, która łącznie z przedszkolem ma około 90 uczniów i przedszkolaków jest dużo jednostką – mówił. - Rozumiem też problemy samorządu, ale przygotowujemy w Ministerstwie Edukacji projekt ustawy, który jest już wpisany do wykazu prac legislacyjnych. Wzmacniałby i stwarzał możliwości samorządom i takim małym szkołom do przetrwania i myślę, że taką szansę szkoła w Kiełpinie również powinna dostać. Szkoda byłoby tej placówki.
Minister przyjechał do powiatu tucholskiego na zaproszenie posłanki Agnieszki Kłopotek, która włączyła się w walkę o szkołę. Dodajmy, że oprócz szkoły w Kiełpinie, w gminie Tuchola ma zostać zlikwidowana również szkoła w Stobnie.