Ks. Wachowski: Zmartwychwstały Chrystus pokazuje nam drogę pełną nadziei [Rozmowa dnia]
- Nawet jeśli nie widzimy celu, sensu, życie nam się łamie, uginają się kolana pod ciężarem trudności i cierpień, to Święta Wielkanocne pokazują, że Chrystus jest większy od tego wszystkiego – mówił w „Rozmowie dnia” PR PiK - w Wielkanocny Poniedziałek - ks. Piotr Wachowski, dyrektor wydziału duszpasterskiego w bydgoskiej kurii.
Michał Jędryka: Mówi się, że Poniedziałek Wielkanocny to drugie święto Wielkanocy. Jakie to ma znaczenie w Kościele katolickim?
Ks. Piotr Wachowski: Trwamy w oktawie uroczystości Zmartwychwstania Pana Jezusa, więc każdy dzień po Wielkanocy - do Niedzieli Miłosierdzia Bożego - jest przeżywany tak samo, jak ten pierwszy i najważniejszy dzień wielkanocny. Tym bardziej - z punktu widzenia liturgicznego - chcemy nieustannie uobecniać pamiątkę Zmartwychwstania Pana Jezusa, szczególnie w Eucharystii, która zawsze uobecnia Go pośród nas.
Z kolei w wymiarze tradycyjnym, staropolskim na pewno jest to okazja do przedłużenia wszystkiego, co jest związane ze stołem rodzinnym, świętowaniem, przebywaniem w gronie rodzinnym i znajomych.
Lubimy w Polsce świętować, ale na ile to się łączy z przeżywaniem religijnym świąt? Niestety dziś często mówi się, że wielu ludzi odchodzi od Kościoła. Ksiądz widzi taki problem?
- Myślę, że chyba to jest trochę wyolbrzymione, choćby po ostatnich dniach, gdy miałem łaskę posługiwania w konfesjonale w Bazylice Matki Bożej Królowej Męczenników w Fordonie. Do późnych godzin wczesno-rannych siedziałem w konfesjonale, takie tłumy ludzi były.
Na pewno oczekiwanie ludzi względem Kościoła jest większe i bardzo dobrze, natomiast jest bardzo wielu ludzi, którzy szczerze szukają Pana Boga. Po tej spowiedzi świętej mogę powiedzieć, że jest wiele sytuacji pięknych, gdzie ludzie po wielu latach przychodzą, robią rachunek sumienia, pragną się z Panem Bogiem pojednać i wrócić do sakramentów świętych. Mają podskórne przeświadczenie, że prawdziwe, tradycyjne przeżywanie Świąt Zmartwychwstania Pana Jezusa wiąże się z wymiarem szczerze przeżywanej religijności, w zakorzenieniu w sakramentach świętych. Ci, którzy szczerze pragną szukać Pana Boga, zawsze Go znajdują, a takich czcicieli Boga jest wielu pośród nas i myślę, że każdy z nas w swoim sercu odnajduje pokłady jedności z Panem Bogiem większe, niż chciałaby nam zaproponować szeroko rozumiana tradycja.
Nawiązując do spowiedzi – ostatnio wiele było takich dyskusji, że należy ją zlikwidować, zabraniać jej dzieciom. Skąd to się bierze? Dlaczego niektórzy ludzie mają problem ze spowiedzią?
- Jest to związane z wiarą. Jeśli jesteśmy prawdziwie ludźmi wierzącymi, zakorzenionymi w Panu Jezusie, w Ewangelii - słuchamy jej szczerze, chociażby podczas niedzielnej Eucharystii – nie sposób wtedy nie słyszeć głosu Pana Jezusa zapraszającego nas do sedna przeżywania wiary. Każdy z nas ma poczucie własnej grzeszności, niedoskonałości, co też mówi św. Jan w Pierwszym Liście, że „kto mówi, że jest bez grzechu, jest kłamcą”. Na każdym kroku widzimy, że popełniamy błędy. Dla ludzi wiary - dla tych, którzy chcą mocno jednoczyć się z Panem Bogiem, sakrament pojednania, spowiedzi świętej jest niesamowicie wyzwalający, oczyszczający, podnoszący na duchu.
Całe przesłanie, które nam towarzyszy w Święta Zmartwychwstania Pańskiego – to głęboka nadzieja, że życie potrafi mieć sens. I nawet jeśli nie widzimy celu, sensu, życie nam się łamie, uginają się kolana pod ciężarem trudności, cierpień, to święta pokazują, że Chrystus jest większy od tego wszystkiego. Skoro sam przeszedł przez śmierć i zmartwychwstał to pokazuje nam drogę, którą warto iść, która jest pełna nadziei i niesamowitej, paschalnej radości. (…)
CAŁA ROZMOWA DNIA PONIŻEJ