Muzyk jazzowy, saksofonista, organizator życia muzycznego w Gdyni. Jazz gra od ponad 50-lat i absolutnie nie ma dosyć.
"Bycie muzykiem to ciężki kawałek chleba. Pasjonują mnie też inne rzeczy, jak organizacja koncertów i festiwali. Jeszcze chciałbym nagrać dobrą płytę, muszę pomyśleć tylko z kim to zrobić..."
Środa, 05 lutego - godz.18.10
Powiedziałabym, że jest Pan legendą jazzu nie tylko na Wybrzeżu, ale i na południu kraju bo jest Pan góralem?
- Urodziłem się w Krakowie, wychowywałem się w Zakopanem.
Czy prawdą jest, że Pana pierwszym marzeniem było zostać nie policjantem, a skoczkiem narciarskim?
- Skoczkiem narciarskim chciałem zostać bo mieszkałem w Kuźnicach (dzielnica Zakopanego), czyli pod kolejką linową i tam wszyscy moi znajomi byli zapalonymi narciarzami i skoczkami narciarskimi również.
I tak Pan skoczył, że znalazł się Pan w Krakowie, a potem na Wybrzeżu.
- Najpierw byłem w Katowicach, potem w Krakowie, bo tam mam rodzinę , a następnie znalazłem się na Wybrzeżu. Byłem związany z "Piwnicą pod Baranami", z klubem jazzowym na ul. Marka i klubem "Pod Jaszczurami". Potem pojawiła się piękna blondynka i znalazłem się w Gdyni. Ta piękna blondynka – gdynianka jest moją żoną do dzisiaj. Od razu trafiłem bardzo dobrze, bo klubu "Żak", który atmosferą przypominał kluby krakowskie i od razu zacząłem grać w kabarecie Tadeusza Chyły. Życie muzyczne było tu bardzo bogate. Tu grali bracia Nadolscy, czy Włodek Nahorny i wspaniale się tutaj znalazłem.
To były inne czasy – trudne, w którym momencie dorobił się Pan własnego instrumentu?
- Saksofon już miałem w Krakowie, ale to była ciekawa historia, bo dostanie saksofonu w tamtych czasach było sprawą niełatwą. Kupiłem saksofon za namową Wojtka Karolaka. Wcześniej grywałem na fortepianie, a on powiedział, żebym wybrał sobie inny instrument.. Moja ciocia musiała sprzedać pianino, żebym mógł kupić saksofon, pamiętam był czeskiej produkcji. Można było na nim grać, szybko mi zresztą poszło, miałem wspaniałych nauczycieli – Józef Łysak, solista orkiestry radiowej w Krakowie. Chodziłem do średniej szkoły muzycznej i zacząłem grać półprofesjonalnie współpracując w "Piwnicy pod Baranami" u Zygmunta Koniecznego.
W szkole mógł Pan grać jazz? Przecież to było karalne.
- Tam już jazz był inaczej traktowany. Nauka była oparta na muzyce klasycznej, ale było przyzwolenie dyrektora na tworzenie zespołów dixielandowych. Byłem w klasie z Tadeuszem Wójcikiem, Jankiem Kudykiem, czy Januszem Muniakiem. Wesoła z nas była paczka.
Ile miał Pan lat kiedy ta przepiękna blondynka zabrała Pana do Gdyni?
- 24. Do Krakowa mam ogromny sentyment, tam mieszka moja siostra i przyjaciele. Niekiedy gram na krakowskim festiwalu "Piwnica". Za każdym razem jest to dla mnie mnóstwo wspomnień.
Kiedy znalazł się Pan w Gdyni zaczął budować środowisko jazzowe.
- Tu zawsze było środowisko. Kiedy w Polsce niedostępne były nuty, czy płyty jazzowe, to w Gdyni, jak się miało znajomego marynarza, to się miało dostęp do tych wszystkich dóbr. Nie zapominajmy, że wtedy w Gdyni odbywały się dancingi, na których grali znakomici muzycy jazzowi. Do dziś środowisko jazzu na Wybrzeżu jest bardzo bogate. Co tydzień organizowane są jam sessions, gdzie jest pełno młodych, świetnie grających muzyków. Jest w Gdańsku też wydział jazzu.
Jest Pan osobą wszechstronną. Jest pan saksofonistą, konferansjerem i jak trzeba poprowadzi Pan audycję w radiu.
- Tak o sobie nie myślę. Wiele czasu poświęcam muzyce. Staram się dużo ćwiczyć – im człowiek starszy tym trzeba więcej ćwiczyć. Dość często grywam z młodymi muzykami. Gdyby grać cały czas, latami, tak samo jazz, to ta muzyka byłaby martwa. W jazzie nie ma podziału na muzykę i pokolenia.
"Rama 111" to zespół legenda – marka.
- Niedawno ukazała się płyta ze starymi nagraniami – nasz zespół był przez lata firmowym zespołem Polskiego Radia Gdańsk. Nagrywaliśmy wiele na antenę regionalną i ogólnopolską. Pierwsze nagrania mam z roku 1968 – może one brzmią inaczej niż te współczesne, ale nie są najgorsze. Wówczas nagrywaliśmy na tzw. setkę. Przez dziesięć lat udało się zarejestrować parę kilometrów taśm, niektóre zaginęły, ale sporo pozostało. Grywaliśmy ze znanymi wykonawcami, potem zjechaliśmy cały świat grając na statkach. Tam towarzyszyliśmy znakomitym wokalistom musicalowym. To były bardzo luksusowe statki.
Co by było gdyby odcięto Pana od jazzu?
- Byłoby ciężko, nie wyobrażam tego sobie. Bycie muzykiem to ciężki kawałek chleba. Pasjonują mnie też inne rzeczy, jak organizacja koncertów i festiwali. Jeszcze chciałbym nagrać dobrą płytę, muszę pomyśleć tylko z kim to zrobić. (...) To nie są takie wygórowane ambicje prawda?
Zobacz także
Limboski, czyli Michał P. Augustyniak – muzyk związany z Krakowem, piosenkarz i gitarzysta, autor tekstów, dwukrotnie nominowany do „Fryderyków”. W niektórych… Czytaj dalej »
Aktor i wokalista debiutujący fonograficznie utworem pt. „Ten moment”. „...nie jestem aż tak sprawnym kompozytorem, natomiast otaczam się tak wspaniałymi… Czytaj dalej »
Wirtuoz skrzypiec. Pierwszy Polak, który zdobył zwyciężył w Międzynarodowym Konkursie Skrzypcowym im. Nicolae Paganiniego w Genui. „...jestem normalnym… Czytaj dalej »
Już w XXI wieku wygrał program „Droga do Gwiazd” w TVN i triumfował na Międzynarodowych Spotkaniach Wokalistów Jazzowych w Zamościu. Piotr Salata w dorobku… Czytaj dalej »
Kompozytor. Niedawno jego muzyka do filmu „Znachor” została zaprezentowana przez orkiestrę symfoniczną Filharmonii Pomorskiej i zespół SVAHY. „Przyznam… Czytaj dalej »
„Człowiek w kapeluszu”, który pomiędzy innymi zajęciami wystartował z nowym singlem. „czasami zdarza się, że piszę sam piosenkę od początku do… Czytaj dalej »
Dyrygent symfoniczny, operowy i wielkich widowisk muzyki filmowej. Urodzony w Brazylii, od blisko 40 lat mieszkający w Polsce. Każde spotkanie z nim to prawdziwa… Czytaj dalej »
Ewelina Flinta i Arkadiusz Lipnicki opowiadają o współpracy przy nowym albumie. „...Cała pandemia bardzo mocno też opóźniła wydanie płyty, bo tak… Czytaj dalej »
Reżyser spektakli muzycznych, od kilkunastu lat reżyser koncertów Sylwestrowo-Noworocznych w bydgoskiej Operze Nova, z którym spotkaliśmy się 27 grudnia… Czytaj dalej »
Dyrygent, mieszkający od blisko 40 lat w Stanach Zjednoczonych. Urodzony Ślązak, wykształcony skrzypek i później dyrygent, co roku proponuje melomanom Filharmonii… Czytaj dalej »