Poniedziałek, 24 września 2018 r.   Imieniny: Gerarda, Ruperta, Tomiry
Polskie Radio PiK » Zwierzenia przy muzyce

Gość programu

Jerzy Maksymiuk

Jerzy Maksymiuk. Fot. facebook.com/JMaksymiuk
Jerzy Maksymiuk. Fot. facebook.com/JMaksymiuk
Maestro Jerzy Maksymiuk – genialny dyrygent i kompozytor. Niedawno ukazała się płyta Retro z jego kompozycjami, które Jerzy Maksymiuk wykonuje na dwa fortepiany z Januszem Olejniczakiem i wokalistką Kasią Moś.

"Napracowaliśmy się nad tą płytą, bo w dwójkę musieliśmy nie tylko zagrać, a te partie są trudne, a szczególnie tak zwane akompaniamenty, kiedy gramy z Kasią. Wcześniej razem ćwiczyliśmy, żeby było razem i te partie może nie wyglądają takie trudne, ale np. ragtime jest bardzo trudny pianistycznie, nieprzewidywalna harmonia no i te pulsacje rytmiczne. Ten styl uwielbiam..."

Piątek, 21 września 2018 o godz. 21.07
Retro - kto wpadł na ten genialny pomysł ?
- Takie melodie pisałem od dawna. Napisałem mnóstwo muzyki do filmów, a takim pośrednim powodem do powstania tego albumu było to, że napisałem muzykę do niemego filmu "Mania" z Polą Negri, to film z 1918 roku. Ja ten okres lat 20, 30 bardzo lubię. Napisałem na polski pokaz tego obrazu muzykę, bo trzeba było wypełnić czas i mam wielką satysfakcję ponieważ nie było efektów, nie było dialogów, wobec tego muzyka musiała spełnić wszystkie te zadania. A w zasadzie głównym powodem powstania albumu Retro było to, że kiedyś dyrektor opery narodowej - Waldemar Dąbrowski miał urodziny i z Januszem Olejniczakiem, z którym się bardzo dobrze znamy i bardzo lubimy, zostaliśmy zaproszeni. Tak przy końcu tego spotkania trzeba było jakoś uświetnić tę uroczystość. Przyniosłem dwa charlestony i było pianino więc zagraliśmy na cztery ręce. Tak to się spodobało, że przeszło nasze wszelkie oczekiwania. U mnie uzbierało się trochę tej muzyki - napisałem krótkie romanse, a pochodzę z Białegostoku i tam żyją obok siebie Cyganie, Rosjanie czy Ukraińcy. Cyganie szczególnie lubią romanse, ale skomponowałem też tanga, walce , charleston czy ragtime. Było zapotrzebowanie jeszcze na teksty, które napisała Ewa Piasecka-Maksymiuk, to moja Ewa, która zarządza moim czasem m.in. dzięki niej tutaj jestem, o tej godzinie to też jej zasługa, bo artysta nie wie gdzie chodzi.
Retro - Maksymiuk & Olejniczak, gościnnie Kasia Moś
Retro - Maksymiuk & Olejniczak, gościnnie Kasia Moś
No i tak powstała płyta ….
- To był pomysł Janusza Olejniczaka, żeby coś zrobić razem. No i nagraliśmy taką płytę, głównie na dwa fortepiany. Towarzyszyła nam, albo nawet coś więcej – wokalistka Kasia Moś. Trzeba przyznać, że sporo się napracowaliśmy. Powstała cała płyta, a z fragmentów, które są na płycie to najbardziej mi się podoba "Mazowsze i Nowy Orlean" (W zapatrzeniu na New Orlean) idą zgodnie z zgodnym szeregu, każdy nucąc swoją melodię. Trudność była duża jak to zespolić, polonez z charlestonem, bo czasami jest polonez a czasami jest charleston. Ale najbardziej dla mnie interesujące jest to kiedy się łączy jedno z drugim. To ta muzyka jest najbardziej wartościowa. No i tak powstała płyta, jeżeli coś tam się będzie państwu podobało to będę niezwykle szczęśliwy.

A kto wpadł na pomysł, żeby zaprosić Kasię Moś?
- Długo się zastanawialiśmy, bo to nie mogła być śpiewaczka wykonująca np. Mozarta czy Pucciniego, nie mogła być też osoba, która śpiewa tylko muzykę popularną i to chyba dobrze wypadło. Bo te teksty są o tęsknocie, piękne teksty Ewy Piaseckiej-Maksymiuk i według niej nie kto inny jak tylko Kasia jest taką wykonawczynią która oddaje sens.
Kasia Moś, Jerzy Maksymiuk i Janusz Olejniczak. Fot. facebook.com/JMaksymiuk
Kasia Moś, Jerzy Maksymiuk i Janusz Olejniczak. Fot. facebook.com/JMaksymiuk
Podobno Pan do końca poprawiał te swoje kompozycje.
- Poprawiam zawsze. Teraz jestem w Katowicach i napisałem dwa utwory. Do poloneza napisałem środkową część 7 razy, czyli 7 razy zmieniałem tę kompozycję. No ale cieszę się, że moi wielcy poprzednicy jak Czajkowski też poprawiali swoje dzieła. Romea i Julię dopiero trzecia wersja to jest ta,którą znamy, a uwertura Beethovena 3 razy była pisana, Rachmaninow też zmieniał.

A będziecie ogrywać tę płytę? Będziecie grać koncerty?
- Tak. Będziemy jeździć na koncerty. Chętnie bym przyjechał do państwa. Moje pierwsze kroki były właśnie u państwa. Pani Eleonora Harenderska była dla mnie taką matką chrzestną i nie mam na myśli tu pierwszego konkursu Paderewskiego, który wówczas jako młody pianista wygrałem, choć to bardzo mi wiele dało. Ten zapał do Paderewskiego pozostał.

No właśnie, Pan z Paderewskim idzie przez świat.
- Państwo jesteście pierwsi. To w Bydgoszczy filharmonia i Bohdan Wodiczko zagrali symfonię Paderewskiego. To także mój wielki ukłon i zachwyt, że państwo pierwsi to zrobili. Proszę może przekazać kolegom z orkiestry, że ja to niezwykle doceniam. W młodości kiedy byłem studentem to pisałem bardzo dużo muzyki do filmu i na nieszczęście niepotrzebnie pisałem taką muzykę na warszawskie jesienie, a trzeba było pisać melodie bo zawsze do tego miałem dryg.

Rozumiem, że na tym nie będzie koniec, bo ja wieszcze wielki sukces tej płycie.
- No, bardzo bym się cieszył, żeby był choćby trochę sukces. W każdym razie napracowaliśmy się nad tą płytą, bo w dwójkę musieliśmy nie tylko zagrać, a te partie są trudne, a szczególnie tak zwane akompaniamenty, kiedy gramy z Kasią. Nagrania dokonał Lech Dudzik.

Nie wiem czy Pan wie, że reżyser dźwięku Lech Dudzik pochodzi z Bydgoszczy. Przez lata tu mieszkał.
- Tego nie wiedziałem.
Olejniczak-Moś-Maksymiuk
Olejniczak-Moś-Maksymiuk
Ile dni nagrywaliście tę płytę?
- Jakieś 4 lub 5, choć wcześniej razem ćwiczyliśmy, żeby było razem i te partie może nie wyglądają takie trudne, ale np. ragtime jest bardzo trudny pianistycznie, nieprzewidywalna harmonia no i te pulsacje rytmiczne. Ten styl uwielbiam.

To znaczy, że nam się narodził nowy duet fortepianowy?
- Nowy duet fortepianowy (śmiech). Przejedziemy Polskę, żeby to zaprezentować na koncertach, to potem może będzie większa sympatia dla płyty.