duży kontrast mapa strony
Strona startowa » Zwierzenia przy muzyce

Gość programu

Kapitan Maciej Sodkiewicz

Kpt. Maciej Sodkiewicz. Fot. Magda Jasińska

Zawodowy żeglarz i doświadczony kapitan z rekordem świata na koncie. Kapitan tegorocznego "Steru na Bydgoszcz".

"Moje życie ma dwie składowe: jedna to jest szkoła żeglarstwa, to trudny kawałek chleba. Z żeglarstwem jest jak z wchodzeniem na maszt, im wyżej tam wchodzimy tym lepiej widzimy ile wody przed nami i tych lądów, gdzie nas jeszcze nie było. Żeglarstwo to nauka cierpliwości i pokory, ale trzeba się spieszyć bo ten globus jest strasznie duży..."


W środę, 28 czerwca 2017 – o godz. 18.10

Niespokojny duch z Pana. Kiedy zaczęła się Pana przygoda z wielką wodą?
- Z wielką? wodą dopiero podczas studiów. Wcześniej były jakieś jeziora, mój tata pracował w przemyśle stoczniowym, więc mieliśmy małą stoczniową żaglóweczkę w Tczewie. Płynęliśmy nią rzekami, pochylniami elbląskimi na jeziora. To były takie początki z rodzicami. Później się okazało, że w Gdańsku na uczelni są jachty, a nie ma ludzi, którzy chcieliby włożyć trochę serca, pracy – ta sytuacja jest zresztą do dzisiaj, bo trzeba przy takim jachcie się sporo napracować, aby później, w czasie sezonu sobie nią popływać.

Kpt. Maciej Sodkiewicz. Fot. Magda Jasińska

Kpt. Maciej Sodkiewicz. Fot. Magda Jasińska
Czyli jednak rodzice zarazili Pana tą pasją pływania?
- Na początku tak. Natomiast to taki syndrom starych czasów – mój tata, też kiedyś chciał wybrać się na rejs morski. Jak wystąpił o pozwolenie na pływania morskie to cały wywiad dzielnicowy zaczął chodzić i wypytywać. Rejs się zdążył zacząć i skończyć, mój tato poznał moją mamę i kiedy się już zaręczyli dostał dopiero zgodę na rejs po morzu, ale już nie miał pozwolenia na wypłynięcie z domu, więc nigdy na rejs morski jachtem nie popłynął. Kiedyś wyciągał mnie na wodę i mówił, że to wspaniała forma edukacji i kształtowania charakteru młodego człowieka, ale dziś wprost przyznaje, że nie sądził, że będę pływał po morzu, a że tak daleko to już sobie tego nie wyobrażał.

I nie wyobrażał sobie, że Pan wybierze tak zimne rejony?
- To też wyszło przez przypadek, bo prozaicznie rozpoczęło się to od jeziora i to nie polskiego a rosyjskiego. Płynęliśmy przez Ładogę i Onegę i od słowa do słowa zawiązaliśmy kontakt z dwoma polarnikami i tak po czasie wyszedł rekord świata.

I pobił Pan rekord Rosjanina Gawriłowa w dopłynięciu jak najdalej na północ.
- Tak, Danił Gawriłow, ciut młodszy ode mnie kapitan na jachcie Piotr I opłyną jako pierwszy jacht w historii Biegun Północny, przez przejście północno–wschodnie i północno–zachodnie, a potem udało im się dotrzeć najdalej jak się tylko da na północ.

Kpt. Maciej Sodkiewicz. Fot. Magda Jasińska

Kpt. Maciej Sodkiewicz. Fot. Magda Jasińska
Czy dla Pana pływanie to jest zawodowstwo, czy nadal wielka przygoda?
- Ja może powiem jak wzięły się wyprawy. Wyprawy wzięły się pod Dworcem Centralnym w Warszawie. Siedziałem kiedyś i czekałem na autobus, aby popłynąć w rejs. Siedziałem i oglądałem ludzi. Ci ludzie ubrani w koszule, marynareczki i krawaty i wszyscy smutni. Powiedziałem sobie wtedy – Maciej nie wiem jeszcze jak, ale musisz tak to zrobić, aby Twoje życie nie było takie. Dlatego też moje życie ma dwie składowe: jedna to jest szkoła żeglarstwa, to trudny kawałek chleba – nie wszyscy chcą się uczyć żeglarstwa, niektórzy przyjeżdżają jedynie po patent. To jest nauka żeglowania i niekiedy prowadzenie dużych żaglowców, które jest często bardzo stresujące. Dlatego raz w roku staramy się zorganizować taką wyprawę gdzie mnie jeszcze nie było.

I gdzie innych nie było?
- Niekoniecznie. Jesteśmy sumą swoich doświadczeń, zarówno tych pozytywnych jak i negatywnych. Szukamy miejsc mało popularnych turystycznie.

Ale to nie jest tak, że co któryś rejs chce się bić rekord?
- W 2013 roku przywieźliśmy rekord Polski, wtedy okazało się, że do rekordu świata brakuje nam 8 minut szerokości to jest 15 km. 15 km żeglugi w lodzie potrafi być tak dużą różnicą, że dwa lata zajęło nam pokonanie Rosjan i wyskoczenie troszeczkę wyżej niż oni. Były to dwa lata wielkiej cierpliwości. Bo żeglarstwo to nauka cierpliwości i pokory. W 2014 roku jechaliśmy z przekonaniem, że była dużo cieplejsza zima na Spitsbergenie i tego lodu na pewno będzie mniej, a tak naprawdę z biedą uszliśmy z życiem. Trzeba było porzucić ten heroizm i te wielkie plany i momentalnie pomyśleć jak się z tego wycofać. Tak naprawdę z wielkim trudem udało nam się opłynąć Spitsbergen

A co by było gdyby???
- Proszę o kolejne pytanie.

Kpt. Maciej Sodkiewicz. Fot. Magda Jasińska

Kpt. Maciej Sodkiewicz. Fot. Magda Jasińska
A Pana najbliżsi nie mówią? - Maćku, a poco Ci to?
- Trochę tak, tym bardziej, że w domu mam dwóch młodych gentlemanów – jeden ma 6 lat drugi ma 4 z kawałkiem. I są takie teksty, czasami dzwonię z 1/3 wyprawy, a ten młodszy mówi – tato możesz już wracać.

A Ci gentlemani brykają po jachcie?
- Tak, już powolutku ten 6-latek jest zabierany. Taki mały demon jest idealną maszyną do ustawiania i pomocy przy układaniu różnych rzeczy na jachcie. Po co taki dwumetrowy mężczyzna jak ja ma się schylać jak można zachęcić chłopaka do zabawy i ten młody człowiek na czworakach biega po żaglu i złożenie takiego żagla okazuje się bardzo proste, ale nie można oczywiście przesadzić.

Spełnia Pan swoje marzenia?
- Trzeba się spieszyć bo ten globus jest strasznie duży. Kiedy mieliśmy lat 20 i byłem młodszym instruktorem, to było u mnie bardzo duże poczucie buty. A ja się śmieję, że z żeglarstwem jest jak z wchodzeniem na maszt, im wyżej tam wchodzimy tym lepiej widzimy ile wody przed nami i tych lądów, gdzie nas jeszcze nie było. Ja się dziś nie czuję się nawet w jednej dziesiątej tak wielkim żeglarzem jak się czułem mając lat 20.

Kpt. Maciej Sodkiewicz. Fot. Magda Jasińska

Kpt. Maciej Sodkiewicz. Fot. Magda Jasińska

Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności

Zamieszczone na stronach internetowych www.radiopik.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazą danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Polskie Radio Regionalną Rozgłośnię w Bydgoszczy „Polskie Radio Pomorza i Kujaw” S.A. na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie przedmiotowych materiałów przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Rozumiem i wchodzę na stronę